czwartek, 30 marca 2017

DLACZEGO WARTO ODWIEDZIĆ CZECHY?

Uwaga! Ten post zawiera treści rewolucyjne.
Hue-Hue-Hue. Cześć. Mam na imię Kamil. Jestem tutaj nowy, ale i stary jednocześnie. Pewnie część z Was mnie kojarzy, a z całą pewnością większość nie. No więc jestem sobie taki chłoptaś co przeważnie stoi raczej gdzieś z tyłu sceny, a ostatnio bardziej tak po drugiej stronie. Po drugiej stronie obiektywu najpoważniej mówiąc.

I zdarzyło mi się raz takie szczęście jeden raz w życiu, że znana i poważana blogerka, szafiarko-szmaciarka, miłośniczka stylu faszyn from raszyn itp. itd….zaproponowała mi abym to ja napisał raz kiedyś taką notkę, niby wpis czy coś takiego (jak to tam nazywacie modnie). Tak więc ja, choć jam (jem więc jestem) człek skromny, postanowiłem taką ofertę rozważyć i za odpowiednio wysokie honorarium byłem ją przyjąłem.

Skromnym dodatkiem jestem i być zamierzam. Jaki jestem dowiecie się podczas mojej tzw. kariery tutaj. Taadadam Srataram.

Moje wywody mają dotyczyć tego co mi przyjdzie do głowy, nie buduję sobie żadnych ograniczeń na sam początek. A może WY zadacie mi jakiś temat do rozpisania, raz kiedyś, hę?


Co by tu przekąsić na sam raz pierwszy, wziąć (w myślach wziąść ) na ruszt, grilling, smażing, raz, dwa, trzy…….mam!


(Kamil słabo udajesz, przecież wszyscy wiedzą, że wymyśliłeś to wcześniej ~Magda)


mikulov zamek



Tak więc przyszła mi do głowy taka sprawa, że skoro jestem już takim nieszczęsnym marzycielem, podróżnikiem to napiszę o tym DLACZEGO WARTO ODWIEDZIĆ CZECHY!!! 

1.Jedzenie 
2.Jedzenie 
3.Jedzenie – o tak! Kto nie lubi czeskiego żarcia, niech pierwszy rzuci knedlikiem z gulaszem! We mnie, najlepiej! Jak już będziecie to posmakujcie też smażonego sera….mniam, mniam. 
4.Piwo. Nie jestem wielkim tzw. Piwoszem, specjalistą. Ale jak już przytrafi mi się zasmakować dobrego, taniego (w Czechach to się łączy praktycznie zawsze!) to jestem wniebowzięty. I wtedy jakoś lepiej rozumiem ten czeski styl życia, to siedzenie w barach i pogaduszki o dupie Maryny. Nie jest to jak picie *ubra czy *ywca, albo *arnasia. To zupełnie inny rodzaj przyjemności, rozkosz dla kubków smakowych i relaks dla głowy. 



5. Miejsca – dobra, dobra. Wszyscy wiedzą, że Praga jest super i w ogóle, a o moście Karola to słyszeli nawet najstarsi górale co sprzedają ciupagi na molo w Sopocie. W tym urokliwym kraju znajdują się takie perełki top of the pops jak : Cesky Krumlov, Karlove Vary, Pilzno, Ołomuniec… Skalne miasta itd. Ale poza tym jest wiele urokliwych miejsc, o których może nikt nie pisze w przewodnikach. Moim ulubionym miejscem jest Mikulov (przy okazji jest bardzo blisko na wypad do Wiednia, co bardzo polecam! [stolica Austrii to temat na całą książkę, więc może kiedyś napiszę…post o tym mieście, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie]) Kutna Hora i jej kaplica czaszek na pewno niejednego zaciekawi, a innych przerazi! 
6. Język - są ludzie, którzy mówią po czesku i są ludzie, którzy śmieją się gdy ktoś mówi po czesku. Ja jestem z tych drugich, nie chciałem sobie nigdy psuć zabawy i uczyć się tego języka. Z resztą i tak można się bezproblemowo dogadać. A przy okazji pośmiać w duchu. Kilka przykładów dla poczucia bluesa: 

parek w rohliku = hot-dog 
poruhany = zepsuty 
ripadło = koparka 
momentalnie niepzitomna = chwilowo nieobecna 
mandolinka bramborowa = stonka ziemniaczana 
potapac = nurek 
divadło = teatr 
"Bytka abo ne bytka to je zapytka" = Być albo nie być oto jest pytanie 
"Zahlastana fifułka" = "Zaczarowany flet" 
trup = kadłub (samolotu) 
ryhlik = pociąg pospieszny 
Mnichowo = Monachium 
czerstwe = świeże 
sklep = piwnica 
pivnica = piwiarnia 
obchód = sklep 
oprava zavady = naprawa uszkodzienia 
vlak = pociąg osobowy 
divka = dziewczyna 
szukać = pierdolić 
kveten = maj (oprócz 1 maja) 
koło = rower 
stan = namiot 
frajerka = dziewczyna 



7. Ludzie – obserwując Czechów można dojść do zabawnych wniosków. I tak właśnie już kilkanaście lat temu mój tata przeprowadził klasyfikację gatunkową czeskiej ludności. Otóż według tego wybitnego badacza etno-kulturowego, Czesi dzielą się na dwa podstawowe podgatunki : 1. Tzw. Honzy – wielbiący przebywanie w barach, pubach, picie piwa, przeważnie porośnięci gęstym, dziko rosnącym włosem (albo też typowo czeskiego pochodzenia fryzurą typu „długo z tyłu, krótko z przodu”, miłośnicy knedlików i tradycyjnych czeskich rozrywek takich jak…rozmowy przy piwie…i czymkolwiek tłustym do przegryzienia. 2. tzw. Jeżiki – chudzi, raczej ogoleni, przeciwieństwo Honzów. Spędzają wolny czas w bliżej nieokreślonym środowisku (nie mieszkają w barach), prawdopodobnie oglądają w tym czasie the best of z „Krecika”. Pojedźcie, zobaczcie! Oczywiście to specyficzne podejście Czechów do życia składa się na niezwykły koloryt tego kraju i jest jak najbardziej jego zaletą. 
8. Rzeczy, których nie kupicie w Polsce. Albo kupicie, ale nie wszędzie i za duzo większą kasę. Na pierwszym miejscu będzie piwo. Jest tańsze i lepsze, to rzecz oczywista. Po drugie – czekolada. Magdy miłością jest niejaka czekolada Studentska. Trzeba przyznać, że ma coś w sobie, ale ja nie jestem jej wielkim fanem. Znam ludzi, którzy daliby się pociąć za łyk Kofoli (ciężko to do czegoś porównać – to coś typu cola z wielką ilością kofeiny, jakby ktoś dolał kawy do coli.) Specyficzne, ale warto spróbować. Jest jeszcze wiele produktów, które warto kupić. Batoniki, różnorakie czekoladki miejscowej produkcji. Czasami nawet smaki dobrze znanej wody Saguar* ze znanego sklepu na L. mogą być inne niż te w Polsce. 




W zeszłym roku byliśmy w Mikulovie. Było super !




9. (tutaj zdjęcie Kamil z knedlikiem w młodości, miłość od pierwszego zjedzenia.) Mam nadzieję, że jeszcze Magda pozwoli mi kiedyś coś tu napisać. Piszcie w komentarzach swoje uwagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.