poniedziałek, 24 kwietnia 2017

PRZEŻYŁAM WOJNĘ!

Przeżyłam wojnę. I to dosłownie.
Jak każda kosmetykomaniaczka nie mogłam opuścić promocji w Rossmannie. W końcu jakieś zapasy kosmetyków trzeba mieć. Poszłam tam pierwszego dnia. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że prowadzę bloga, testowanie kosmetyków to część mojej "pracy".



Podchodząc do szaf kolorówki wiedziałam co chcę kupić. Byłam pewna, że nie zajmie mi to więcej, niż przysłowiowe trzy minuty. Podkład będący stałym bywalcem w mojej kosmetyczce, bronzer, tusz i inne upiększające kosmetyki miałam już dawno wybrane. Walka o upatrzone produkty zajęła mi godzinę.
Przeżyłam wyrwanie mi podkładu z rąk (ah ten numerek 51 od Bourjois!), wypchnięcie spod szafy Przeżyłam także oberwanie w kolano przez otwieranie szuflady. PRZEZ KLIENTKĘ. Nie sądziłam, że można być aż tak prymitywnym i otwierać szafy samemu. No nic. Jakimś cudem tego dnia obyło się bez interwencji ochroniarza, choć podobno później było już tylko gorzej.

Po tym przydługim wstępie chciałabym pokazać Wam moje wojenne trofea.. Łupy, które naprawdę ciężko było zdobyć w tak korzystnej cenie. Zapłaciłam za nie przecież tylko 45% ceny. Tylko? Myślę, że powinnam dodać w tym miejscu "tylko 45% ceny i kilku siniaków". Teraz dokładniej odzwierciedla to faktyczny stan rzeczy.

Przechodząc do kosmetyków. Zdobyłam:

1. Wszechobecny w blogosferze podkład Bourjois Healthy Mix w odcieniu 51.

Mam go pierwszy raz i póki co po kilku użyciach sprawdza się super, szczególnie wymieszany z podkładem Cover od Bielendy. Nawilża, wyrównuje koloryt i zakrywa niedoskonałości. Myślę, że warto wypróbować ten podkład szczególnie teraz, kiedy możemy zdobyć go w okazyjnej cenie.





2. Absolutny ulubieniec, o którym pisałam Wam tutaj, czyli Bourjois 123 perfect.


3.Totalna nowość i ogromne zaskoczenie - podkład Cover od Bielendy

Fantastycznie kryje, ma jasny odcień. Co dziwne, na wielu blogach czytałam, że jest on ciemny, najwyraźniej coś zmienili, bo jest niemalże identyczny jak 51 z Bourjois.




4. Lovely szminka extra lasting w odcieniu nr 6. Ciekawy kolor i super trwałość.


5. Bell, hypoalergiczny korektor rozświetlający pod oczy. Kupiłam dwa opakowania. Jestem mu wierna od dwóch lat - fajnie kryje, ma bardzo jasny odcień i cenę przyjazną dla portfela.


6. Dwa rozświetlacze - gold od lovely i diamond illuminator od wibo. Oba z nich kupuję zaraz po zakończeniu opakowania.




7. Dwa transparentne pudry - słynny Stay Matte oraz puder marki Eveline. Oba w odcieniu transparentnym.


8. Tusz miss sporty jako odpowiednik mojego ulubieńca od Wibo. Podobno jest od niego jeszcze lepszy, wiążę więc z nim spore nadzieje.


9. Pomadki ochronno-nawilżające marki Blistex. Często widziałam ich reklamy w gabinecie dentystycznym. O ile wizyty u dentysty można nazwać częstymi :). Póki co nie jestem zachwycona, fajnie nawilżają, ale efekt niestety jest dość krótkotrwały.


10. Odżywka 8w1 od Eveline w nowej wersji - bez formaldehydu. Co prawda, pierwotna wersja nie spowodowała u mnie uczulenia, ale miałam ochotę wypróbować coś nowego.

Przepraszam, że tak mało zdjęć, ale mój K. wyjechał i niestety zostawiłam u niego aparat. Wydaje mi się jednak, że większość produktów jest już Wam znana :)


A Wam co udało się upolować na tegorocznej promocji? Wyszłyście z Rossmanna cało? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.