wtorek, 10 października 2017

Czy jesień zmienia ludzi?

O choroba! Z roku na rok coraz bardziej i dotkliwie odczuwam koniec lata.
Będąc małą dziewczynką oglądałam spadające liście z nutką pozytywnej myśli w głowie - przecież już zaraz święta, Gwiazdor z prezentami, rodzinna atmosfera, zapach pieczonych pierników i skórki pomarańczy, zabawy w śniegu...i tak dalej, i tak dalej. Będąc już dorosłą (dlatego, że wynika to z dowodu, nie dlatego, że czuję się staro) osobą tych pozytywnych aspektów opadających liści i równie nisko położonych, bliskich zera kresek na termometrze dostrzegam coraz mniej.


Pewnie każdy z Was słyszał o jesiennej chandrze. Wydaje mi się, że tą arcyprzydatną 'zdolność' do widzenia świata w jeszcze mniej nasyconych barwach nabywa się wraz z wiekiem. Mój jak widać okazał się na tyle dostojny, że odczuwam ją intensywnie. Snując się po uczelnianych korytarzach, pociągając nosem z uczuciem jakby katar się nigdy nie miał prawa skończyć. A na zewnątrz ciągle zimno, wiatr na pewno nie jest moim sprzymierzeńcem. Poplątane włosy i wiecznie za mało czasu. A to autobus się spóźni, a to tramwaj nie przyjedzie wcale. Ehhh....Cytując klasyka: "Nie o take Polske walczyłam".



Zdarzają się jeszcze dni, że Słoneczko świeci i chęci do życia trochę więcej. Ale z drugiej strony odczuwa się wrażenie, że to Słońce próbuje nas zrobić w maliny...przecież w czerwcu świeci podobnie, a jest 3 razy cieplej....
Patrzę (albo staram się!) mimo wszystko patrzeć pozytywnie w przyszłość. I Was też do tego nakłaniam. Nie dać się. Mimo, że będzie jeszcze zimniej, mimo tego, że spadnie ostatni liść na drzewie. Kiedy zacznie się już zima będziemy myślami przy pierwszych przebiśniegach.

Takie są uroki tej naszej, polskiej (podobno) złotej jesieni. Ale przynajmniej pisze się dobrze, siedząc pod kocem z ciepłym kubkiem kawy i czekoladą w zasięgu ręki. Pozdrawiam Was ciepło, trzymajcie się i pamiętajcie!


Winter is coming.​








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.