piątek, 2 marca 2018

Masz rozdwojone końcówki? Zobacz czy nie robisz którejś z tych rzeczy! | #pięknewłosydolata

Chciałyście, aby pojawiało się tutaj więcej postów dotyczących pielęgnacji włosów (a ja swoje tak ostatnio zaniedbałam!), dlatego dzisiaj chciałabym poruszyć tutaj temat rozdwojonych końcówek. Wydaję mi się, że ten problem jest znany większości kobiet. Ja także borykałam się z tym problemem, ale udało mi się ostatecznie go pokonać. Chciałabym pomóc i Wam, moje drogie Czytelniczki, wygrać z rozdwojonymi końcówkami. Jeśli jesteście ciekawe co może znacząco na to wpływać, zapraszam do dalszej części wpisu.




Niezabezpieczone końcówki 

Każdego dnia (lub chociaż po myciu włosów) warto wetrzeć w końcówki odrobinę olejku lub serum. Szczególnie teraz, gdy zimą co chwilę włosy wplątują się pomiędzy warstwę kurtki, szala, kończą zmiażdżone paskiem od torebki lub zaplątują się w zamek. Olejek zabezpieczy końcówki i choć w stu procentach nie poradzi sobie z niszczeniem włosów - na pewno zacznie je zmniejszy. Kolejnym sposobem zapobiegającym tym drastycznym sytuacjom jest związanie włosów. Sama w drodze na uczelnię swoje blondaski zaplatam w warkocz, by ograniczyć ich niekontrolowane ruchy (nie ukrywam, że nie robię tak codziennie bo nie lubię kiedy na związane włosy nakładam czapkę - czuję się wtedy tak łyso!) 

Unikanie fryzjera

W reklamach telewizyjnych często przedstawiane są głupoty. Pokazywane są magiczne sera i olejki, które mają scalić Wasze końcówki i sprawić, że nazajutrz obudzicie się z włosami jak Roszpunka. Nie oszukujmy się - na popękane, rozdwojone i zakończone białymi kulkami włosy nie ma innego ratunku niż nożyczki. Zresztą, nie byle jakie - muszą być ostre, bo tępymi narobimy sobie więcej szkody niż pożytku. 
Moim włosom wystarczy wizyta u fryzjera raz na trzy miesiące, kiedyś jednak było to co miesiąc, półtora. Pamiętajcie, że rozdwojone końcówki i tak się ukruszą i nici z zapuszczania włosów! 


Spanie w mokrych włosach

Powrót ze szkoły, pracy czy uczelni często w późno popołudniowych godzinach nie sprzyja pielęgnacji włosów. Gdy jesteśmy zmęczone nie czekamy aż wyschną i kładziemy się spać z mokrymi. W czym problem? Mokry włos jest delikatniejszy i bardziej podatny na zniszczenia, a w czasie snu często zmieniamy swoją pozycje i "szorujemy" włosami o poduszkę. Co więcej, mokre włosy są idealnym skupiskiem rozwoju dla grzybów i bakterii, stąd często pozostaje na nich nieprzyjemny zapach. Brzmi strasznie, prawda?

Tarcie włosów ręcznikiem 

Po umyciu najlepiej włosy zawinąć w turban, nie trąc ich jednak przed tym ręcznikiem. Działa to podobnie jak spanie w mokrych włosach, którymi "szuramy" po poduszce. Ciekawą alternatywą dla zwykłego ręcznika jest też ten wykonany z mikrofibry. Ma on zdolność 10-krotnie szybszego wchłaniania wody. 


Szarpanie przy czesaniu 


Samej do dzisiaj zdarza mi się tak robić, choć odkąd używam Tangle Teezera coraz rzadziej mam problemy z kołtunami. I choć w internecie zdania na temat tej szczotki są podzielone - u mnie sprawdza się świetnie. 
Kiedy ciężko Wam rozczesać włosy zacznijcie czesanie od dołu i stopniowo zbliżajcie się ku górze. Ograniczy to zarówno ból, ale także uchroni większą część włosów przed szarpaniem. 


Przyznać się - które z tych zachowań zauważyłyście u siebie? 

Podejmuję się także nowego, blogowego wyzwania. Do wakacji będą pojawiać się tutaj posty oznaczone  #pięknewłosydolata. Pojawią się tutaj poradniki dotyczące pielęgnacji włosów, testy produktów i inne włosowe tematy. Zachęcam do regularnego zaglądania na bloga lub zapisanie się do newslettera - znajdziecie go po prawej stronie szablonu.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.