wtorek, 8 stycznia 2019

Tani wyjazd na weekend | Kraków i Malbork pociągiem | 600 zł/2 os.!!!

Każdy z nas potrzebuje czasem odpoczynku. Dla mnie najlepszą formą relaksu i odskoczni od wszystkiego są podróże. Najczęściej to na nie wydaje wszystkie zaoszczędzone pieniądze, ale nigdy nie czyszczę portfela do zera, taką mam zasadę. W grudniu mój organizm naprawdę potrzebował chwili wytchnienia, a mieliśmy jeszcze bilety na pociąg wygrane podczas SeeBloggers. Postawiliśmy więc na Kraków, bo nigdy wcześniej tam nie byłam, a jest tam wiele ciekawych miejsc do zobaczenia. Przygotowałam dla Was wpis z podsumowaniem całego wyjazdu i podsumowaniem kosztów. Zapraszam!


Stoi na stacji lokomotywa, 
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa: 
Tłusta oliwa. 
Stoi i sapie, dyszy i dmucha, 
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: 
Buch - jak gorąco! 
Uch - jak gorąco! 

Julian Tuwim



Na szczęście nie było tak źle - podróż pociągiem może być całkiem przyjemna i sprawna. Zdaje mi się, że komfort podróży polskimi kolejami zdecydowanie się poprawił w ostatnich latach i w miarę tanio, i dość szybko da się obecnie przejechać kraj wzdłuż i wszerz.

Przejazd na trasie Bydgoszcz Główna - Kraków Główny kosztował nas 68zł za dwa bilety
studenckie w 2 klasie (bo jakby inaczej!), czyli mniej więcej tyle ile kosztuje jeden normalny (zniżka studencka wynosi 51%). Wchodząc do przedziału pomyślałam, że to wagon pierwszej klasy. Ale nie! Miłe zaskoczenie - wygodne fotele, zdecydowanie więcej miejsca niż kiedyś, szacun. Na stacji Łódź Widzew przesiadamy się na pociąg bezprzedziałowy (taki typowy, produkcji bydgoskiej PESY, w zasadzie niewiele różniący się od tych słynnych Pendolino w komforcie, różnica jest chyba jedynie w prędkości). No i toalety lepsze. W sumie po niecałych 6 godzinach miłej jazdy jesteśmy na stacji Kraków Główny. Tutaj dopada mnie wielki mały głód i pierwsze swe kroki kieruję do KFC (bo Mac zamknięty). Jest koło 15 kiedy zjawiamy się w naszym hostelu. Miejsce, którego trochę obawialiśmy się ze względu na bardzo niską cenę (a było to UWAGA - 85 zł za noc, pokój dwuosobowy) okazał się prawdopodobnie najlepszym miejscem na nocleg do spania w swojej budżetowej kategorii, do którego miałam okazję zawitać. Pokój bardzo miły i cichy, kuchnia wyposażona tak jak nigdzie (z darmową herbatą, kawą, różnymi dodatkami itp.), obsługa bardzo miła, do rynku około 1 km spacerkiem. Całkowite zaskoczenie na plus, prawdopodobnie największe podczas tego wyjazdu.

klimatyczne Sukiennice. Nawet wieczorem były tam tłumy.


Wieczorem wychodzimy na spacer, żeby pozachwycać się wieczornym klimatem tego miasta i zobaczyć kończący się właśnie jarmark świąteczny. Muszę przyznać, że największe wrażenie zrobił na mnie Kraków właśnie w nocnej scenerii. Drzewka na Starym Rynku przyozdobione lampkami wyglądały magicznie!! Oczywiście idziemy na pizzę (1 z 3 podczas tego wyjazdu!!!) ale jest na tyle średnia, że szkoda o niej mówić, bo poza tym, że pozwala napełnić brzuchy to nie przynosi żadnych doznań kulinarnych wyższej kategorii.

Drugiego dnia zaczynamy od wizyty w Sukiennicach, gdzie  w Galerii Sztuki Polskiej podziwiamy obrazy polskich malarzy z XIX wieku. Myślę, że naprawdę warto tam pójść, poznać trochę sztukę z bliska. Nawet dla mnie, przedstawicielki raczej tej mniej humanistycznej części społeczeństwa było to ciekawe przeżycie. Trzeba przyznać, że 1 zł to niewiele za możliwość podziwiania z bliska dzieł najwybitniejszych polskich malarzy, między innymi Jana Matejki i Józefa Chełmońskiego. 
Sztuka i ja.


"A może zamiast pić, pójdziemy zwiedzić Wawel?" Jak śpiewał Cezik - i w przeciwieństwie do niego - tak właśnie zrobiliśmy. Kamil był na zamku całkiem niedawno, więc ufając jego wiedzy i temu, że dość dobrze zna się na tym co mogłoby mi się podobać we wnętrzu zamkowym (słynne "jak żyli ludzie") - nie decydujemy się na wejście do wnętrza zabudowań. Zamiast tego, spacerujemy po wzgórzu, podziwiamy widoki i wchodzimy do Katedry, w której znajdują się sarkofagi królów polskich - z tego co mi wiadomo - od Władysława Łokietka począwszy (wejście jest darmowe). Jak dla mnie wystarczająco Wawelowych klimatów.
Na Wawelu dopadł nas deszcz!

Kolejny cel - dawna dzielnica żydowska Kazimierz (właściwie dawne miasto) - więcej historii tego miejsca - tutaj. Miejsce zdaje się nieco zapomniane przez większość turystów, a posiadające sporo uroku. Wiele malowniczych uliczek, żydowskie cmentarze i synagogi to coś co wydaje mi się całkiem interesujące, bo nie ma zbyt dużo tego typu miejsc w mieście z którego pochodzę). Na Kazimierzu lądujemy na pizzy (2/3) w jednej z sieciówek, która nam się nawinęła przed oczami, gdy byliśmy już całkiem głodni. Pizza Pancetta bardzo dobra, tłusta - w sam raz na pochmurny, grudniowy dzień. Aa i jeszcze na będąc na Kazimierzu zjadamy słynne pączki (ciepłe!) - w tym wypadku z nadzieniem o smaku Kinder Bueno, pyyyychota.
Dalibyście się skusić na przejażdżkę?

Tego dnia bijemy rekord naszego wyjazdu - przechodzimy ponad 16 km. Wieczorem idziemy jeszcze raz na miasto, które po raz kolejny zachwyca nas swoim życiem po zmierzchu. Wstępujemy na chwilę do Kościoła Mariackiego, w którym trwa wieczorne czuwanie i modlitwa. Atmosfera jest naprawdę piękna, a widok mistyczny. Podniesieni na duchu, postanawiamy poznać co nieco regionalnych smaków. Pijemy piwo z pobliskiego browaru Tenczynek...jednak nie smakuje nam ono zbytnio. Cóż, następnym razem wybierzemy się na grzaniec. Jak na prawdziwych Polaków przystało zajadamy się pierogami...ruskimi. Smakują prawie jak w domu. Ostatni raz idziemy jeszcze drogą królewską z rynku na Wawel i pora spać. Następnego dnia czeka nas podróż przez całą Polskę.

Ostatni dzień Jarmarku Świątecznego. Ludzi jak widzicie było całkiem sporo!


Nagle - gwizd! 
Nagle - świst! 
Para - buch! 
Koła - w ruch!

Czyżby to Pendolino?

... ależ Tak !Na przejazd z Krakowa do Malborka wykorzystaliśmy nasze vouchery, które wygraliśmy podczas SeeBloggers w Łodzi. Jechaliśmy ultranowoczesnym Pendolino, na które bilety są stosunkowo drogie, ale komfort jazdy i czas podróży są ogromnym atutem tego typu wyprawy. Takie bilety w normalnych warunkach kosztowałyby około 100 zł za osobę, jednak wiem, że można pokonać tę trasę sporo taniej (i niestety sporo dłużej siedząc w pociągu).
Koło 15 jesteśmy w Malborku. Po przejściu paru kroków...jest i on, potężny, czerwony jak cegła, Zamek Krzyżacki. Pierwsza moja myśl - ile oni musieli to budować? Kamil milczy, może to było głupie pytanie, albo zwyczajnie nie wie :D
Pora ruszać w drogę!

Sprawdźcie sami!
Zwiedzanie zamku trwa 3 godziny i kosztuje w sezonie zimowym 25 zł za osobę. Niby całkiem sporo, ale z pewnością jest to całkiem interesujące przeżycie. Wielkie wrażenie robi na mnie figura Matki Boskiej znajdująca się na zewnątrz budynku. Sam Malbork jest dość spokojnym, niewielkim miastem, jednak ma swój urok. Tutaj lądujemy na ostatniej pizzy (oby nie ostatniej w życiu!!!!). Tym razem Hawajska, a co tam. Idziemy odpocząć na drugą stronę Nogatu. Podziwiając pięknie podświetlony Zamek z naszego miejsca noclegu udajemy się na zasłużony odpoczynek. Przed nami już tylko droga do domu.

Powrót z Malborka do Bydgoszczy z jedną przesiadką w Tczewie. Bilety z Malborka do Tczewa to koszt 8 zł, natomiast z Tczewa do Bydgoszczy około 22zł.

Te ozdoby bardzo mi się spodobały! Chętnie wrócę do Krakowa w 2019 roku!


Jestem w pełni zadowolona, chociaż to wszystko mogłoby trwać trochę dłużej, mogłabym wtedy zobaczyć więcej i lepiej. Jednakże mamy to co mamy, każdy orze jak może itd. itp. Cóż...to na pewno nie była ostatnia okazja na wyjazd. Przed nami jeszcze wiele ciekawych miejsc do zobaczenia, wiele dróg do poznania i smaków do skosztowania....nawet nie czuję, że teraz rymuję ;-)


Podsumowanie kosztów:
2 Noclegi w Krakowie 2 x 85 zł = 170 zł
1 Nocleg w Malborku =115 zł
Jedzenie, zakupy, restauracje = 215 zł
Transport- 2x Bydgoszcz-Kraków = 70 zł, 2x Tczew-Malbork=8 zł, 2x Tczew-Bydgoszcz - 22zł

Razem: 600 zł.

Miejsca gdzie spaliśmy:
Hostel Premium w Krakowie
B&B vis a vis Zamku w Malborku

W tym momencie cały czas trwa promocja na booking.com. Rezerwując nocleg z mojego linku, możecie zaoszczędzić 50 zł, które dostaniecie z powrotem w około miesiąc po wyjeździe. Przyjemne prawda?  W takim momencie ze 115 zł za nocleg robi się 65!!!!!
Link na zniżkę do booking.com KLIK

Zdjęcie zrobione "po tajniacku".

Jestem ciekawa waszej opinii na temat tego jak oceniacie to w jaki sposób zaplanowałam ten wyjazd i tego czy też byście się skusili na taki 3-dniowy wyjazd. Uważam, że 600 zł na dwie osoby, to nie tak dużo...z resztą tutaj też jestem ciekawa tego co o tym myślicie. Zresztą jak to się mówi - punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, także dla jednej osoby może to być tyle co nic, a dla innej bardzo dużo.
Może spotkamy się kiedyś gdzieś na podróżniczym szlaku? Piszcie w komentarzach wszystko na co macie ochotę. Buziaki!

Otwiera się w nowym oknie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.