sobota, 23 listopada 2019

Nie ma jak Lwów! Czyli kilka słów o tym jak zorganizować wyjazd do Lwowa.

Całe wakacje spędziłam w pracy, bo tego wymagał mój program studiów. Niestety nie miałam możliwości na typowo urlopowy, dłuższy wyjazd w lipcu czy w sierpniu, ale udało mi się na kilka dni wyskoczyć do Lwowa. O tym jak zorganizować taki wyjazd, o jego kosztach i najfajniejszych atrakcjach opowiem Wam poniżej.


Postawiliśmy na Lwów bo tam nas jeszcze nie było, a jest stosunkowo niedaleko. Samo miasto jest niezwykle urokliwe, no i w znaczący sposób związane z losami Polski

Przy planowaniu podróży na Ukrainę trzeba nastawić się na spotkanie z nieco inną kulturą.  Babcie na rynku sprzedające zużyte patelnie i pierogi, które ulepiły wczorajszego dnia..sprzedawcy wytartych butów i wszystkiego co można znaleźć w szafie z niepotrzebnymi rzeczami w domu itp. itd... Przykładów wymieniać można w nieskończoność. Słyszeliście na przykład kiedyś o tym, żeby ludzie w komunikacji miejskiej podawali sobie pieniądze, by ktoś zajmujący miejsce blisko motorniczego kupił im bilet? Wyobraźcie sobie jakby to miało być u nas...bo ja jakoś nie potrafię ;)
Dla kogoś kto całe życie spędził w Polsce, a wakacje spędzał raczej w krajach zachodniego kręgu kulturowego taka wyprawa była dużym szokiem, ale też dużo mnie nauczyła.


1.  Dojazd

Początkowo chcieliśmy wybrać się do Lwowa autem. Szybko odrzuciliśmy jednak ten pomysł z kilku przyczyn. Po pierwsze - kolejki na granicy. We wrześniu nie są one aż tak wielkie jak np. w weekend majowy, ale nadal trzeba nastawić się na kilka godzin oczekiwania na odprawę. Zwyczajnie było nam szkoda czasu na takie rozwiązanie - jechaliśmy tylko na kilka dni.
Drugi powód to stan dróg na Ukrainie - nie są one w najlepszej kondycji, a lata świetności na pewno mają już za sobą.

Ostatecznie postanowiliśmy zostawić auto na jednym z parkingów w Przemyślu, skąd przesiedliśmy się na pociąg. Za dwa bilety w jedną stronę zapłaciliśmy około 70 złotych. Co ważne, bilety z Przemyśla kupiliśmy za pośrednictwem ukraińskiej strony kolei (nie musicie się obawiać - wszystko poszło sprawnie, a wydrukowane bilety przeszły kontrolę). Nadal nie wiemy dlaczego tego pociągu, którym jechaliśmy w polskim rozkładzie jazdy nie było. Inne, pomimo tego, że także były pod flagą ukraińskich kolei, były widoczne :D
Kontrola paszportowa i kontrola służby celnej jest przeprowadzana w pociągu, dzięki czemu nie tracimy czasu na przymusowe przesiadywanie na granicy.





2. Nocleg

Noclegi praktycznie za każdym razem rezerwujemy przez Booking. Dla stałych klientów co jakiś czas jest promocja na 10% zwrotu z wyjazdu, akurat udało nam się dostać ją tym razem. Zapłaciliśmy około 420 złotych i 42 złote wróciły do mnie na konto. Cena jak na Lwów nie jest najniższą z możliwych (w koedukacyjnym pokoju można znaleźć nocleg za około 10zł), ale mieliśmy wynajęte całe mieszkanie w bliskiej okolicy Opery Lwowskiej. 
Do niedawna była promocja dzięki której zaoszczędzilibyście 50 złotych, ale chyba ją wycofali :( Jak wróci to wkleję Wam ją poniżej. 

Jeśli szukacie noclegu to my zatrzymaliśmy się tutaj. Uwaga, klatka schodowa jest przerażająca :D ale równocześnie bardzo klimatyczna.


3. Jedzenie

Restauracje we Lwowie są tanie i smaczne. Praktycznie w każdej znajdziecie kartę z polskim menu, więc jeśli nie znacie ukraińskiego to i tak sobie poradzicie :) Podczas naszego wyjazdu odwiedliśmy restaurację Premiera Lwowska dwukrotnie, więc bardzo polecamy.* Duże porcje, smacznie i tanio. 
Lwów słynie także z kuchni armeńskiej i gruzińskiej, więc warto spróbować też odwiedzić takie restauracje.  Za obiad w przeciętnej restauracji we Lwowie dla dla dwóch osób na wypasie nie zapłaciliśmy nigdy więcej niż 40 złotych. W tym znajdowały się dwa dania (zupa i  drugie danie) oraz napoje.

*dodatkowy smaczek patriotyczno-sportowy  - restauracja wspiera lokalny polonijny klub piłkarski Pogoń Lwów, który może się poszczycić 4 tytułami mistrza Polski.

Jeżeli nie chcecie wydawać milionów monet (chociaż w tym przypadku częściej wydajecie banknoty - nawet 1 hrywna występuje wyłącznie w formie papierowej) bardzo tanie są croissanty, stanowiące wariant lokalnego fast-foodu, które możecie zjeść w kilku lokalach w centrum miasta. Występują w  wielu wariantach, zarówno w wersji słodkiej i wytrawnej, ja byłam bardzo zadowolona z tej drugiej :)

Must have podczas wyjazdu? 
Szczególnie jeśli jedziecie do Lwowa po raz pierwszy, albo jeszcze nie odhaczyliście tego punktu to zachęcam śniadanie u Baczewskich. 
W sezonie ustawia się spora kolejka (my byliśmy we wrześniu, kolejka też była ale udało nam się wejść i zjeść), dlatego warto wstać odpowiednio wcześnie i nie wybierać się tam dopiero na 10. 
Śniadanie kosztuje 150 UAH od osoby, w cenie jest lampka szampana lub kieliszek wódki, kawa, szwedzki stół, muzyka na żywo :) Dla mnie bomba. Dodatkową atrakcją są papugi i kanarki w klatkach oraz piękne, roślinne dekoracje.

Z pewnością warto wdrapać się na ratusz miejski i na wzgórze Wysoki Zamek. Z jednego i drugiego rozciąga się fantastyczny widok. Poza tym jak lepiej można spalać kalorie podczas wyjazdu, niż zwiedzając na własnych nogach?






4. Co kupić we Lwowie? 

  • Słodycze, szczególnie Roshen. W centrum można znaleźć sklepy firmowe.  peeełne słodkości. 
  • Nalewkę Pijana Wiśnia 
  • Jeśli palicie to na Ukrainie są bardzo tanie papierosy. Dostępne w wielu smakowych wariantach. Często turyści kupują kolorowe sobranie na prezent dla znajomego palacza :) 
  • Piwa - Lwów jest ciekawym miejscem na kraftowej mapie Europy - warto spróbować wytworów lokalnych browarników.

5. Gdzie się wybrać? 

Obowiązkowym punktem na pewno jest Opera Lwowska. Możecie wybrać się na spektakl lub po prostu na jej zwiedzanie. My zostawiliśmy wizytę w operze na sam koniec wyjazdu i niestety nie udało nam się zobaczyć jej od środka bo śpieszyliśmy się na pociąg. 
Warto wybrać się także na cmentarz Łyczakowski oraz cmentarz Orląt Lwowskich. Miejsce poruszające, ale przypominające również o bezsensie wojny. Ofiary walk o Lwów w 1918 - Polacy i Ukraińcy, mieszkańcy tego miasta, leżą tam kilka metrów od siebie. Miejsce to stało się w ostatnich latach kością niezgody pomiędzy władzami ukraińskimi, a polskimi mieszkańcami, którzy opiekują się grobami. Dwie potężne rzeźby przedstawiające lwy (symbol miasta) zostały zasłonięte paskudnymi płytami z dykty - powód? - lwy trzymają w łapach tablice z napisem "Zawsze wierny Tobie Polsko". Dla Polaków jest to więc element przypominający o przeszłości miasta, dla Ukraińców "symbol polskiej okupacji". Nie wydaje mi się, żeby takie działanie władz ukraińskich przynosiło pozytywny efekt w postaci pojednania narodów. Spotkaliśmy na cmentarzu starszego pana, który powiedział nam, że "pilnuje lwów" - nigdy nie wiadomo czy ktoś nie postanowi ich wywieźć pod osłoną nocy.  Niestety - nawet tam wstęp jest płatny. Jednak myślę, że każdy z nas znajdzie przysłowiowego grosza w kieszeni.

Najbardziej podczas takich wyjazdów mimo wszystko lubię gubić się w uliczkach starego miasta. Można odkryć wtedy wiele ciekawych miejsc i odpocząć. Tym samym sposobem w sobotę zupełnie przypadkowo byliśmy na 4 ślubach i widzieliśmy z 10 sesji ślubnych :)

To spotkanie z Orientem miało swoje słodkie i gorzkie odsłony. Atmosfera tego miasta jest specyficzna. Czasami ma się wrażenie, że czas się zatrzymał jakieś 100 lat temu. Wiele restauracji chętnie odwołuje się do polskiej tradycji. Odniosłam wrażenie (niestety), że to wszystko jest podszyte chęcią wyciągnięcia jak największej ilości gotówki z nostalgicznych, polskich portfeli. Cóż..takie są prawa rynku turystycznego - jest popyt, jest i towar. Tym właśnie sposobem spotykana często melodia piosenki "Tylko we Lwowie" nabiera nieco innego charakteru.  Mimo wszystko staram się zachować pozytywne nastawienie i być może kiedyś jeszcze tam wrócę.


Bo gdzie jeszcze ludziom
Tak dobrze jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie śpiewem cię tulą
l budzą ze snu?
Tylko we Lwowie!



Mieliście okazję odwiedzić już Lwów? Jeśli tak, jak Wam się podobało? Jeśli nie koniecznie dajcie znać czy planujecie! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.