niedziela, 19 maja 2019

Czy warto pojechać na obóz samemu, bez znajomych?

Jakiś czas temu otrzymałam ciekawe pytanie, które brzmiało dokładnie tak jak temat wpisu. Po dłuższej chwili namysłu stwierdziłam, że nigdy nie napisałam tutaj o tym, jak podróżowałam kiedy nie byłam jeszcze pełnoletnia! Zazwyczaj padało właśnie na młodzieżowe obozy. Najpierw te krajowe, organizowane przez szkołę, później na obóz muzyczny na mazurach organizowany przez biuro podróży, a później na zagraniczne wyjazdy. Jak się pewnie domyślacie - nie zawsze miałam kompana na taką wycieczkę! Ba, oba zagraniczne obozy były kupione jako last minute i mimo stresu postanowiłam pojechać na nie sama. Zastanawiasz się jak było? Czytaj dalej. 

Czy warto pojechać samemu?

Oczywiście!!! Przed pierwszym samodzielnym wyjazdem miałam takie same obawy. Zadecydowała jednak chęć zwiedzenia Chorwacji, końcówka wakacji i naprawdę niska cena. Autokar miał jednak wyruszyć za dwa dni, a to naprawdę niewiele czasu na znalezienie chętnej koleżanki. No i pamiętajmy - poza chęciami ważne są też możliwości rodziców i ich zdanie na ten temat. 

Najbardziej obawiałam się samej podróży. Nie pamiętam dokładnie ile godzin jechaliśmy, ale wtedy chyba nie było nawet powerbanków, bo pamiętam, że wszyscy ładowaliśmy telefony w McDonaldach na trasie, a i tak na nas wszystkich nie starczało gniazdek, dlatego część podróżowała z rozładowaną komórką. Nie bałam się tego, że nie znajdę znajomych na obozie, ale bałam się, że niekoniecznie może to nastąpić już w autokarze. Na szczęście poznałam "bratnie dusze" dość szybko, bowiem już w Toruniu wiedziałam z kim chcę być w pokoju.



Co jeśli nie znajdę tam bratniej duszy?

Szczerze? Myślę, że to niemożliwe! Siłą rzeczy zostaniesz przydzielony z kimś do pokoju, a poza tym, masa nastolatków robi tak samo jak Ty i także podróżuje w pojedynkę. Nie lubię mówić o statystyce, bo jeśli Twój sąsiad bije swoją żonę codziennie, a Ty nigdy swojej nie uderzyłeś to statystycznie bijecie swoje żony co drugi dzień; ale myślę, że w takim gronie osób na pewno znajdzie się ktoś podobny do Ciebie.

Jak wspominam obozy, na których byłam i czy zdecydowałabym się ponownie na taki wyjazd?

Wspominam je super! Szczególnie Bułgarię i Chorwację. Poznałam masę fajnych osób, jeden kolega z obozu z Chorwacji (mieszkał w Łodzi, a ja w Bydgoszczy) przyjechał kiedyś do mnie w odwiedziny i zorganizowaliśmy wypad pod namioty ze znajomymi :D Z kilkoma koleżankami z Bułgarii byłam kilkakrotnie na kawie. 
Jeśli nie byłabym pełnoletnia i nie miałabym partnera na wyjazdy to oczywiście, że bym się zdecydowała na obóz raz jeszcze! Tym razem postawiłabym albo na nasze, polskie mazury, albo na Włochy (strasznie mnie tam ciągnie!). 

W Chorwacji w standardowej cenie wliczona była wycieczka do Plitvickich Jezior, a w Bułgarii do świetnego aquaparku. Indywidualnie można było dokupić rejs statkiem, wieczór z kuchnią regionalną i inne dodatkowe atrakcje. Ja na nie się nie zdecydowałam, ale w drodze do Bułgarii popsuł nam się autokar :D Wtedy nie było mi do śmiechu, bo czekaliśmy na nowy z Polski, a pobyt w Złotych Piaskach nieco się skrócił. Biuro jednak w ramach rekompensaty ufundowała nam zwiedzanie Varny. 

Fajną opcją w tych wyjazdach jest to, że wliczone jest wyżywienie i opieka rezydenta, który mówi w naszym języku (oczywiście są też opiekunowie, oni jednak z każdym turnusem się zmieniają, a rezydent wyjeżdża do hotelu na cały okres trwania wyjazdów). 

Co ważne szczególnie dla rodziców - wszyscy wróciliśmy cali i zdrowi :) Opieka co prawda nie była super nachalna.... ale bezpieczeństwo było zachowane. Jeśli więc o to obawiacie się najbardziej - można podjąć to ryzyko. Teraz wszędzie jest wifi i niskie opłaty w roamingu, dlatego kontakt będzie prawie taki jak podczas wyjazdu do dziadków czy kuzynostwa :).

P.S. W Chorwacji na wifi chodziłam do kościoła ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.